Co dzieje się z włosami podczas suszenia – i dlaczego efekt nie trwa długo
Niezależnie od tego, czy suszysz włosy codziennie rano przed wyjściem do pracy, czy sięgasz po suszarkę tylko okazjonalnie przed wieczornym wyjściem, najprawdopodobniej znasz oba typowe problemy. Pierwszym z nich jest fryzura, która o drugiej po południu wygląda inaczej niż o ósmej rano. Drugim jest uczucie, że włosy po miesiącach codziennego suszenia wydają się bardziej suche, trudniejsze do rozczesania i straciły blask. Zanim przejdziemy do samego procesu, warto zrozumieć, co dzieje się we włóknie włosa podczas suszenia. Większość błędów, które psują efekt, wynika z jednego niezrozumianego zasady.
Woda, ciepło i kształt, który się utrzymuje
Włos w dużej mierze składa się z białka keratyny i w normalnym stanie zawiera również pewną ilość wody. To właśnie ta woda jest powodem, dla którego włosom można nadać nowy kształt. Dopóki pasmo jest mokre, jego wewnętrzna struktura jest tymczasowo rozluźniona i włosy chętnie dostosowują się do tego, wokół czego są nawinięte. Gdy woda odparowuje, struktura ponownie się stabilizuje – i stabilizuje się dokładnie w takim kształcie, w jakim włos jest w danym momencie utrzymywany. Suszenie nie działa więc tak, że ciepło samo w sobie prostuje lub kręci włosy. Działa tak, że nadajesz włosom pożądany kształt w momencie, gdy z nich znika resztka wilgoci.
Z tego wynika kluczowa rzecz: decyduje końcowa faza suszenia, a nie początkowa. Jeśli nawijasz pasmo na szczotkę, gdy jest jeszcze porządnie mokre, formujesz je zbyt długo i musisz trzymać nad nim suszarkę dłużej, niż to konieczne. Jeśli z kolei puścisz je w momencie, gdy jest jeszcze ciepłe i wilgotne, uformuje się samo w powietrzu – czyli wcale.
Dwie domowe sytuacje, za którymi stoi to samo
Opadająca fryzura to klasyka: rano objętość, po południu płaska powierzchnia. Najczęstszą przyczyną jest niedosuszenie. Włosy wyglądają na suche na powierzchni, ale u nasady i w grubszych pasmach pozostaje wilgoć, która w ciągu dnia stopniowo się uwalnia i zabiera ze sobą kształt. Drugim częstym powodem jest to, że pasmo schodzi z szczotki gorące. Ciepły włos jest jeszcze plastyczny i stabilizuje się dopiero w momencie, gdy ostygnie, więc o kształcie decyduje nie szczotka, ale to, jak włosy akurat leżą.
Druga sytuacja jest wolniejsza i mniej zauważalna. Włos ma na powierzchni kutikulę, warstwę delikatnych łusek, które u zdrowego włókna leżą gładko na sobie. Taka powierzchnia równomiernie odbija światło, dlatego włosy się błyszczą, a jednocześnie lepiej zatrzymują wilgoć wewnątrz. Powtarzające się przegrzewanie rozluźnia i unosi łuski. Włos wtedy wydaje się bardziej matowy, w dotyku jest szorstki, łatwiej się plącze i szybciej wysycha, co najpierw objawia się na końcówkach, ponieważ te mają za sobą najwięcej mycia i ciepła. Nie chodzi przy tym o samo ciepło, ale o kombinację wysokiej temperatury, małej odległości i utrzymywania w jednym miejscu – typowo na włosach, które już dawno są suche.
Obie sytuacje więc nie łączy słabe urządzenie, ale technika i kolejność kroków. Włosy, które trafiają pod strumień powietrza zbyt mokre, potrzebują dłuższej ekspozycji, a fryzura, która nie miała czasu ostygnąć, nie ma jak się utrzymać. Dobra wiadomość jest taka, że z oboma problemami można coś zrobić już przy najbliższym suszeniu, bez konieczności kupowania czegokolwiek.
Jeszcze jedna rzecz, abyś wiedział, na co się piszesz: ten artykuł to instrukcja postępowania, a nie test suszarek. O urządzeniach mówimy tylko ogólnie – będziemy mówić o stopniach temperatury, sile strumienia powietrza, koncentratorze i zimnym strzale, czyli o funkcjach, które znajdziesz w każdym standardowym modelu. Nie porównujemy tu konkretnych marek ani typów suszarek, prostownic i lokówek; Brasty ich nie oferuje, a rzetelne porównanie elektroniki wymagałoby innego rodzaju tekstu. Skupimy się na tym, co masz w pełni pod kontrolą – na przygotowaniu włosów, wyborze szczotki i przede wszystkim na sposobie, w jaki prowadzisz suszarkę nad pasmami.
Przygotowanie: ręcznik, rozczesywanie i odpowiednio nałożona termoochrona
Stylizacja włosów nie zaczyna się w momencie włączenia suszarki. Decydujące są minuty przed tym – jak osuszysz włosy ręcznikiem, w jakim stanie je rozczeszesz i czy termoochrona zostanie równomiernie nałożona na całą długość. Przygotowanie zajmuje kilka minut, ale zwróci się później, ponieważ dobrze przygotowane włosy schną szybciej i dłużej utrzymują kształt.
Mokre włosy są najbardziej podatne na uszkodzenia w ciągu dnia. Włókno nasiąka wodą, pęcznieje, a łuski kutikuli lekko się unoszą – dlatego włosy po umyciu są śliskie, plączą się i gorzej znoszą mechaniczne tarcie. Jeśli zaczniesz je pocierać frotowym ręcznikiem, ruch ten jeszcze bardziej rozczochra uniesioną kutikulę, co prowadzi do puszenia, którego suszarka nie wygładzi. Weź chłonny ręcznik, włóż do niego włosy pasmo po paśmie i delikatnie je ściskaj, aby woda się wchłonęła. Ręcznik z mikrofibry lub bawełniana koszulka działają równie dobrze; tylko nie skręcaj włosów w ciasny turban, który je napina u nasady.
Rozczesywanie włosów ma sens właśnie teraz, gdy są wilgotne i śliskie, a nie w połowie suszenia. Suche splątane włosy trudniej się rozplątują, a każdy supeł kończy się przerwaniem włókna. Zacznij od dołu: chwyć pasmo nad końcówkami, rozczesz ostatnie kilka centymetrów, a dopiero potem przesuwaj się wyżej. Nigdy nie ciągnij szczotki siłą przeciwko supełkowi – poluzuj, rozczesz go po kawałku, ewentualnie użyj odżywki bez spłukiwania lub sprayu do rozczesywania.
Dużo ułatwi ci pracę szczotka, która jest przeznaczona do mokrych włosów. Elastyczne włosie o różnej długości raczej obejdzie supełek, niż go wyrwie:
- Tangle Teezer Wet Detangler – ukształtowana rączka i podwójna długość włosia; nadaje się pod prysznic i do rozczesywania bezpośrednio po umyciu.
- Olivia Garden iDetangle – dostępna w wersjach w zależności od gęstości włosów, więc wybierzesz inną dla cienkich i inną dla gęstych włosów.
Dopiero na rozczesane i ręcznikiem osuszone włosy nakłada się termoochronę. Nakłada się ją na wilgotne włosy, nie na suche: wilgotne włókno równomiernie rozprowadzi produkt po powierzchni, a warstwa ochronna powstanie, zanim gorące powietrze dotrze do włosów. Spray nałożony na już suche włosy pozostanie w plamach i część długości pozostawi bez ochrony.
Równomierność jest przy tym ważniejsza niż ilość. Podziel włosy przynajmniej na cztery części, spray trzymaj około dwudziestu centymetrów od głowy i przejdź każdą część osobno – osobno górną warstwę, osobno dolną. Korzenie możesz pominąć, ciepło na nie działa najkrócej, a produkt niepotrzebnie by je obciążył. Skup się na średniej długości i końcówkach, czyli na najstarszej i najsuchszej części włosa. Na koniec włosy jeszcze raz lekko rozczesz, aby ochrona rozprowadziła się także między pasmami.
Formatów jest kilka i różnią się głównie tym, ile ciężaru dodają włosom. Wybieraj w zależności od rodzaju włosów i tego, jak często suszysz:
- Lekkie spraye – na przykład CHI 44 Iron Guard lub Sebastian Professional Trilliant Spray. Pasują do cienkich włosów, które szybko stają się ciężkie.
- Spraye do codziennej domowej rutyny – Inebrya Ice Cream Style-In Thermo Spray lub Kallos Hair Straightener Spray nadają się, jeśli suszysz często i zużywasz więcej.
- Pielęgnacyjne, kremowe formy – Milk_Shake Lifestyling Thermo-Protector jest bliższy pielęgnacji bez spłukiwania, więc dobrze sprawdzi się na grubszych i suchych włosach.
Niezależnie od tego, po który sięgniesz, traktuj termoochronę jako stały element rutyny, a nie jako coś dodatkowego na wyjątkowe dni. Włosy, które są rozczesane, pozbawione nadmiaru wody i równomiernie chronione, zachowują się pod suszarką przewidywalnie – i właśnie w takim stanie warto sięgnąć po szczotkę i zacząć modelować.
Szczotkowanie i rozdzielanie włosów na pasma przed suszeniem
Między ręcznikiem a gotową fryzurą jest jeden krok, który najczęściej pomijamy w domu: podsuszenie. Okrągła szczotka nie powinna być używana na mokrych włosach. Włókno włosa jest wtedy najbardziej podatne na uszkodzenia, a szczotka bardziej je ciągnie niż modeluje. Pozwól włosom z termoochroną wyschnąć do około osiemdziesięciu procent – swobodnie, przy średnim strumieniu powietrza, z okazjonalnym przewietrzeniem palcami. Poznasz to łatwo: włosy już nie są zimne w dotyku, nie są ciężkie i nie kapią, ale u nasady wciąż czuć wilgoć.
Te pozostałe dwadzieścia procent to cały sens suszenia. Włosy modelują się dokładnie w momencie, gdy dosychają – a jeśli w tej chwili są napięte na szczotce, utrzymują kształt również później. Kto zaczyna szczotkowanie na kapiących włosach, marnuje fazę modelowania na zwykłe suszenie. Stąd najczęstsze domowe rozczarowanie: godzina pracy, a objętość opada w ciągu przedpołudnia.
Średnicę szczotki wybierz według długości, którą możesz wokół niej owinąć. Zasada jest prosta: pasmo powinno obejmować szczotkę przynajmniej jednym pełnym obrotem. Dla włosów do brody lepiej sprawdzi się węższe ciało, dla długości do ramion średnie, a dla długich włosów szerokie. Wybór między objętością a gładkością wygląda mniej więcej tak:
- Mniejsza średnica utrzymuje pasmo w ciaśniejszym łuku, dzięki czemu unosi nasadę i końcówki lekko zawija do środka. Nadaje się do krótkich włosów, grzywki i partii wokół twarzy.
- Większa średnica bardziej napina niż zawija pasmo. Prowadzi do gładszej powierzchni i prostszego końca, ale mniej unosi u nasady.
- Długie włosy na wąskiej szczotce nawijają się w kilka warstw, dolna warstwa się nie nagrzewa i pasmo trudniej się uwalnia. Lepiej sięgnąć po szersze ciało i objętość regulować kątem, pod jakim pasmo odciągasz od głowy.
Ceramiczne ciało z jonową powłoką – na przykład z serii Olivia Garden NanoThermic Ceramic+Ion – nagrzewa się równomiernie na całej powierzchni od strumienia powietrza i utrzymuje ciepło przez chwilę. Pasmo otrzymuje ciepło z obu stron jednocześnie, a Ty potrzebujesz mniej przejazdów dla tego samego efektu, co jest najprostszym sposobem na zmniejszenie obciążenia cieplnego podczas domowego suszenia. Kombinacja nylonowych i naturalnych włókien lepiej chwyta pasmo, dzięki czemu utrzymujesz je napięte bez użycia siły.
Pozostaje podział głowy, a tutaj decyduje się, czy po dwudziestu minutach będziesz mieć gotową fryzurę, czy wysuszony chaos. Włosy podziel na pasma wcześniej i przypnij klipsami, a nie dopiero podczas suszenia:
- Poziomym przedziałkiem od ucha do ucha oddziel dolną partię na karku, a resztę wyczesz do góry i przypnij klipsem.
- Drugim poziomym przedziałkiem nad nią przygotuj środkową partię; boki zostaw na razie również spięte.
- Górę i czubek zostaw na sam koniec, ponieważ to one tworzą widoczną powierzchnię fryzury.
- Postępuj od dołu do góry i w każdej partii od lewej do prawej, aby gotowe pasma nie mieszały się ponownie z wilgotnymi.
Szerokość pasma zależy od szczotki, nie od niecierpliwości. Weź tyle włosów, ile odpowiada roboczej długości szczotki – około pięciu centymetrów – i przede wszystkim zwróć uwagę na grubość: przez pasmo położone na dłoni powinieneś wyczuwać jej kontury. Grubsze pasmo nie nagrzewa się całkowicie, dolna warstwa pozostaje wilgotna i kształt się cofa. Zwłaszcza przy gęstych włosach lepiej zrobić więcej węższych pasm niż kilka dużych.
Ostatnia drobnostka: szczotkę zawsze nakładaj u nasady i najpierw napnij pasmo, dopiero potem je przeciągaj. Jeśli przyłożysz szczotkę dopiero w połowie długości, nasady pozostaną bez kształtu, a góra fryzury opadnie jako pierwsza. Tym podziałem masz gotową przygotowanie – reszta to prowadzenie suszarki i tempo, w jakim przesuwasz się po paśmie.
Suszenie włosów krok po kroku: temperatura, strumień powietrza, zimny podmuch
Teraz nadchodzi czas na pracę z pasmem włosów i moment, w którym decyduje się ostateczny efekt. Suszenie włosów to nie wyścig, kto szybciej je wysuszy. To seria krótkich, powtarzających się ruchów, podczas których ciepło przechodzi przez włos, nie zatrzymując się nigdzie. Kiedy opanujesz tempo i kierunek, uzyskasz gładszą powierzchnię przy niższej temperaturze, niż byłoby to potrzebne przy chaotycznym suszeniu na najwyższym poziomie.
Zacznij od nałożenia koncentratora na suszarkę. Wąska końcówka kieruje powietrze w płaski strumień, który trafia dokładnie tam, gdzie go skierujesz. Bez koncentratora strumień rozchodzi się na boki, podnosi sąsiednie pasma i rozczochruje je, zanim do nich dotrzesz. To właśnie dlatego w domu często powstaje efekt rozdwojonych końcówek, nawet jeśli włosy same w sobie są w porządku.
Drugą rzeczą, którą należy ustawić na początku, jest temperatura. Średni poziom i nieco dłuższy czas to zazwyczaj lepszy wybór do domowego suszenia niż najwyższa temperatura i próba zakończenia w kilka minut. Wyższe ciepło nie przyspiesza modelowania, tylko zwiększa obciążenie cieplne i wysusza powierzchnię włosa. Najwyższy poziom ma sens najwyżej przy bardzo gęstych lub grubych włosach, i to tylko w pierwszej fazie, dopóki pasma są jeszcze wyraźnie wilgotne.
Postępowanie z jednym pasmem
- Rozczesz pasmo okrągłą szczotką od nasady po końce, aby było napięte i bez splątanych miejsc. Napięcie to to, co wygładza włos, samo ciepło nie wystarczy.
- Przyłóż koncentrator tuż za szczotką, wylotem w dół i równolegle do pasma. Trzymaj odległość mniej więcej na szerokość dłoni, czyli około dziesięciu do piętnastu centymetrów od włosów.
- Prowadź strumień powietrza zawsze od nasady po końce, czyli zgodnie z kierunkiem łusek włosa. Suszenie w przeciwnym kierunku unosi łuski, co sprawia, że włosy są matowe i najeżone.
- Przesuwaj suszarkę płynnie razem ze szczotką. Koncentrator nigdy nie zatrzymuje się nad jednym miejscem, inaczej pasmo w tym punkcie się przegrzeje, podczas gdy reszta długości pozostanie wilgotna.
- Podczas ruchu szczotką powoli obracaj ją wokół jej osi. Włosy napinają się w ten sposób na zaokrąglonym korpusie szczotki i nabierają kształtu, zamiast tylko prostować się bez wyrazu.
- Jeden ruch powtórz dwa do trzech razy. Jeśli pasmo jest nadal wilgotne, nie dodawaj kolejnego cyklu w tym samym miejscu. Przejdź do sąsiedniego pasma i wróć do tego za chwilę.
- Na końcu ostatniego ruchu przełącz na zimny podmuch i przejedź pasmo jeszcze raz całe, od nasady po końce.
- Wyciągnij szczotkę dopiero wtedy, gdy pasmo jest zimne w dotyku. Dopiero wtedy kształt jest gotowy.
Ten ostatni punkt jest najczęściej pomijany w domu i jest prawdopodobnie najcenniejszy z całego procesu. Włos kształtuje się w momencie, gdy stygnie, a nie gdy jest gorący. Gdy puścisz napięte pasmo na gorąco, zaczyna się ono od razu rozluźniać i do wieczora z objętości i gładkości znika duża część. Zimny podmuch przyspiesza chłodzenie, zamyka powierzchnię włosa i efekt utrzymuje się znacznie dłużej. Przy dłuższych włosach warto zostawić gotowe pasmo na chwilę w spokoju, zanim przejdziesz do następnego.
Ostatnia drobnostka, która wiele zmienia: wilgotność pasma kontroluj na bieżąco ręką. Gdy pasmo jest suche, dalsze ciepło już nic nie dodaje, tylko odbiera. Gotowe części zostaw więc w spokoju i zajmij się tylko tym, nad czym właśnie pracujesz.
Po suszeniu: pielęgnacja, która rekompensuje obciążenie cieplne
Zimny podmuch utrwala fryzurę, ale na tym praca się nie kończy. To, co zrobisz w następnych minutach i dniach pomiędzy kolejnymi suszeniami, decyduje o tym, czy włókno pozostanie elastyczne, czy zacznie się stopniowo wysuszać. Sam suszarka nie zniszczy włosów – obciążenie sumuje się dopiero wtedy, gdy po niej nie następuje żadna rekompensata.
Olej lub serum na końcówki to najszybszy sposób, aby przywrócić długościom blask i uspokoić odstające włoski. Kluczowe jest dawkowanie: przy średniej długości włosach zazwyczaj wystarczą jedna do dwóch kropli, przy gęstych i długich trzy. Najpierw rozetrzyj je w dłoniach, a następnie przejdź włosy mniej więcej od poziomu brody w dół, a resztę na dłoniach wetrzyj w końcówki. Olej nie należy do korzeni – to właśnie tam powstaje wrażenie, że włosy po pielęgnacji są cięższe i następnego dnia się przetłuszczają. Z naszej kosmetyki do włosów można tu polecić na przykład Wella Professionals SP Luxe Oil Reconstructive Elixir lub lżejsze serum typu Wella Professionals SP Liquid Hair Molecular Hair Refiller. Oba należą do profesjonalnych linii, ale dzięki minimalnemu dawkowaniu butelka wystarcza na długo; bardziej dostępne są preparaty bez spłukiwania w sprayu, które rozpraszają się równomierniej i trudniej je przedawkować.
Odżywcza maska rozwiązuje to, czego olej nie potrafi: uzupełnia włóknu wilgoć i substancje budulcowe zamiast jedynie wygładzać powierzchnię. Jeśli suszysz włosy codziennie lub co drugi dzień, licz się z maską mniej więcej raz w tygodniu, przy farbowanych lub rozjaśnianych włosach nawet dwa razy. Nakłada się ją na umyte włosy wyciśnięte w ręcznik, od połowy długości do końcówek, i pozostawia na kilka minut zgodnie z instrukcją – dłuższy czas nie poprawi efektu. Sprawdzone wybory z katalogu to Kemon Actyva Nutrizione Rich Mask lub Wella Professionals SP Luxe Oil Keratin Restore Mask; przy delikatnych włosach, które szybko stają się ciężkie, warto zamieniać maskę z lżejszym odżywką.
Przegrzewanie objawia się wcześniej, niż jest widoczne na całej długości. Zwracaj uwagę na te sygnały:
- końcówki rozdwajają się i rozdwajają szybciej niż wcześniej, mimo że regularnie je przycinasz;
- włosy po suszeniu pachną lekko przypalonym lub zakurzonym zapachem;
- mokry kosmyk po rozciągnięciu nie wraca do pierwotnego kształtu, ale pozostaje rozciągnięty i sprawia wrażenie gumowego;
- fryzura trudniej się utrzymuje, włosy się elektryzują i odstają już krótko po wysuszeniu;
- kolor blaknie między wizytami w salonie fryzjerskim widocznie szybciej.
Gdy pojawią się dwa lub więcej z tych sygnałów, warto na tydzień lub dwa obniżyć temperaturę, skrócić czas suszenia i włączyć intensywniejszą kurację. To praktyczna reakcja na stan włosów, a nie cudowna naprawa – uszkodzone włókno się nie naprawi, ale można zatrzymać dalsze pogarszanie się.
Dni bez suszarki to najtańsza pielęgnacja, jaką masz do dyspozycji. Idealnie jest zaplanować mycie na wieczór przed dniem, kiedy nigdzie się nie spieszysz: włosy schną swobodnie, przez noc się układają, a następnego dnia wystarczy je tylko przeczesać palcami. Pomaga również pielęgnacja bez spłukiwania typu Revlon Professional Uniq One All In One Treatment, która wygładza swobodnie schnące włosy i ułatwia rozczesywanie. Jeśli potrzebujesz kompromisu, podsusz włosy zimnym powietrzem i dosusz tylko grzywkę i górną warstwę – reszta fryzury zazwyczaj się utrzyma.
Cała rutyna po suszeniu może być podsumowana w trzech punktach: minimum oleju na końcówki po każdym suszeniu, maska raz w tygodniu i przynajmniej jeden lub dwa dni w tygodniu, kiedy włosy schną same. Nie jest konieczne posiadanie profesjonalnej linii każdego rodzaju produktu – nawet bardziej dostępny olej lub maska wykonają swoją pracę, jeśli używasz ich regularnie i w odpowiedniej ilości.
Kategorie
Polecane artykuły
"Daj dziewczynie odpowiednie buty, a podbije świat!" Marilyn Monroe



