Pasemka, balayage czy baby lights? Jak wybrać technikę rozjaśniania

  • MAGAZYN
  • Pasemka, balayage czy baby lights? Jak wybrać technikę rozjaśniania

Pasemka, balayage czy baby lights? Jak wybrać technikę rozjaśniania

Pasemka, balayage, baby lights czy airtouch? Przedstawiamy przegląd technik rozjaśniania włosów i wyjaśniamy, czym się różnią pod względem aplikacji, efektu końcowego oraz trudności w utrzymaniu, abyście mogli wybrać tę właściwą w zależności od długości włosów i czasu, jaki chcecie poświęcić na pielęgnację.

Pasemka, balayage czy baby lights: dlaczego techniki często się mylą

Znacie to: w cenniku salonu fryzjerskiego widnieją obok siebie cztery lub pięć nazw, na mediach społecznościowych pojawiają się kolejne, a zdjęcia pod nimi wyglądają na pierwszy rzut oka bardzo podobnie. Jaśniejsze pasma, rozświetlone długości, ciemniejsze odrosty. Różnica w cenie bywa jednak zauważalna, a różnica w tym, jak często będziecie wracać do fotela, jeszcze większa. Nie chodzi o marketingowe nazewnictwo, które salony wymyśliły, aby się wyróżnić – poszczególne terminy rzeczywiście oznaczają różne procedury. Tylko trudno z nich wyczytać, co się pod nimi kryje.

Ten chaos ma prosty powód. Wszystkie wspomniane techniki prowadzą do tego samego celu, czyli rozjaśnienia części włosów, i używają do tego bardzo podobnych preparatów. Nazwa nie opisuje więc koloru ani odcienia, ale sposób, w jaki mieszanka rozjaśniająca trafia na włosy. Pasemka, baby lights, balayage i airtouch różnią się techniką nakładania, a nie tym, jaki blond ostatecznie powstanie. Tego samego odcienia można osiągnąć na kilka sposobów, a z kolei jedna technika może wyglądać za każdym razem inaczej w zależności od tego, jak ciemna jest wyjściowa baza.

Druga różnica widoczna jest dopiero po kilku tygodniach: jak wysoko przy odrostach zaczyna się rozjaśnienie. Niektóre techniki zaczynają od odrostów, inne zaczynają kilka centymetrów niżej. To właśnie decyduje o tym, czy za dwa miesiące zobaczycie wyraźną linię przejścia, czy miękkie przejście, które rośnie niepostrzeżenie. A od tego zależy, kiedy umówicie się na kolejną wizytę.

Aby zorientować się w ofercie, będziemy porównywać poszczególne techniki według trzech osi. Jeśli je zapamiętacie, poznacie istotę każdej z nich, nawet jeśli natraficie na nią pod inną nazwą handlową:

  • Nakładanie – czy fryzjer oddziela poszczególne pasma i zawija je w folię lub termopapier, czy maluje mieszankę swobodnie bezpośrednio na włosy?
  • Wynikowe przejście – czy granica między oryginalnym kolorem a rozjaśnieniem jest regularna i kontrastowa, czy płynna i rozmyta?
  • Trudność w utrzymaniu – jak często wracacie do salonu i ile czasu oraz pielęgnacji wymaga efekt w domu?

Te trzy osie są ze sobą bardziej powiązane, niż się wydaje. Im dokładniejsze i bardziej regularne nakładanie, tym ostrzejszy bywa odrost, a tym krótsze są odstępy między wizytami. Z kolei techniki, które działają miękko i z celowo nieokreśloną granicą, trwają dłużej, ale nie dają tak precyzyjnej kontroli nad tym, gdzie dokładnie będą jasne pasma.

Zanim przejdziemy do poszczególnych technik, warto wiedzieć, co właściwie mieszanka rozjaśniająca robi z włosem – bez tego różnice w późniejszej pielęgnacji są trudne do zrozumienia. Z ramą trzech osi możecie iść do salonu i pytać konkretnie. Zamiast „chcę pasemka” spróbujcie opisać, czego oczekujecie od efektu: czy chcecie wyraźny kontrast, czy raczej wrażenie włosów rozświetlonych słońcem, jak często jesteście gotowe wracać i ile pielęgnacji jesteście w stanie zapewnić w domu. Dobry fryzjer zaproponuje wam technikę na tej podstawie – a wy zrozumiecie, dlaczego właśnie tę.

Co dzieje się z włosem podczas rozjaśniania

Bez względu na to, którą technikę wybierzesz, chemicznie we włosie dzieje się w zasadzie to samo. Różni się jedynie to, gdzie i jak nakłada się mieszankę rozjaśniającą – sama reakcja wewnątrz włosa jest wspólna dla wszystkich metod. Gdy wiesz, co się podczas niej dzieje, łatwiej zrozumiesz, dlaczego każda technika wymaga nieco innej pielęgnacji po zabiegu.

Włos można sobie wyobrazić jako linę pokrytą łuskami. Zewnętrzna warstwa, kutikula, tworzy ochronną powłokę, która zamyka włos i nadaje mu blask. Wewnątrz, w korze włosa, znajduje się naturalny pigment melanina – to ona decyduje, czy twoje włosy są czarne, brązowe, czy ciemno blond. Mieszanka rozjaśniająca, czyli połączenie preparatu odbarwiającego i nadtlenku wodoru, przesuwa pH do wartości zasadowych, łuski kutikuli unoszą się, a mieszanka przenika do kory, gdzie rozkłada część pigmentu. Pigment nie jest więc wypłukiwany, lecz chemicznie rozkładany – nie można go przywrócić, można jedynie uzupełnić sztuczny pigment poprzez tonowanie lub farbowanie.

Jednak wraz z rozjaśnianiem traci się również część wytrzymałości. Kutikula pozostaje bardziej porowata i gorzej przylega, przez co włos trudniej utrzymuje wilgoć, mniej równomiernie odbija światło i szybciej się plącze. Jednocześnie narusza się część wewnętrznych wiązań, które utrzymują strukturę włosa, przez co włos staje się bardziej podatny na łamanie i rozdwajanie końcówek. Uczucie suchości, które znasz po rozjaśnianiu, często nie wynika z braku wody, lecz z uszkodzonej powierzchni, która nie potrafi jej zatrzymać.

Drugą typową cechą są ciepłe podtony. Naturalny pigment nie jest jednolity: ciemne, brązowo-czarne składniki rozkładają się szybciej niż czerwono-żółte. Włos podczas rozjaśniania przechodzi więc przez szereg odcieni – od ciemnego przez czerwony i pomarańczowy do żółtego i jasnożółtego. Tam, gdzie proces się zatrzymuje, pozostaje podton. W przypadku ciemniejszych włosów zatrzymuje się wcześniej, więc wynik jest bardziej pomarańczowy, a w przypadku jaśniejszych bardziej żółty. W salonie ten podton zwykle zamyka się tonowaniem, które dodaje do włosa chłodniejszy pigment i tłumi widoczną temperaturę koloru. Pigment tonujący jednak stopniowo się wypłukuje, dlatego ciepłe tony z czasem wracają.

Z powodu osłabienia wewnętrznej struktury, do mieszanki rozjaśniającej często dodaje się wzmacniające dodatki, zwane bonderami. Miesza się je bezpośrednio z mieszanką lub nakłada bezpośrednio po niej i mają one na celu wspieranie wiązań we włosie w momencie, gdy są najbardziej narażone. Chemii rozjaśniania nie zlikwidują i nie przywrócą uszkodzonego włosa do pierwotnego stanu, ale pomagają utrzymać włos bardziej spójny.

Jak duży wpływ ma rozjaśnianie na włos, zależy jednak od przypadku do przypadku. Decydują przede wszystkim:

  • o ile tonów idziesz w górę – rozjaśnianie o dwa tony to coś innego niż przejście z ciemnobrązowego do platynowego, gdzie mieszanka musi działać dłużej i intensywniej;
  • jak blisko korzeni się pracuje – ciepło skóry głowy przyspiesza reakcję, więc przy korzeniach przebiega szybciej niż na długościach i wymaga precyzyjnego wyczucia czasu;
  • w jakim stanie jest włos – niebarwiony włos lepiej znosi rozjaśnianie niż włos, który już przeszedł farbowanie, trwałą ondulację lub wcześniejsze rozjaśnianie;
  • czy ten sam kosmyk jest rozjaśniany wielokrotnie – nakładanie się już rozjaśnionych partii jest częstą przyczyną uszkodzeń, dlatego w niektórych technikach pracuje się celowo tylko z odrostem lub nowymi kosmykami.

Ten schemat wyjaśnia większość różnic, które zauważysz między poszczególnymi metodami. Im wyższe rozjaśnienie wybierzesz, im bliżej korzeni się pracuje i im częściej ingeruje się we włos, tym bardziej wymagająca będzie późniejsza pielęgnacja i częstotliwość wizyt w salonie.

Klasyczne pasemka i baby lights: precyzja pod folią

Pasemka i baby lights łączy ten sam sposób działania. Fryzjerka pracuje sekcjami, grzebieniem oddziela poszczególne pasma i każde z nich owija folią lub papierem termicznym. Opakowanie ma dwa zadania – izoluje mieszankę rozjaśniającą od sąsiednich włosów, które mają pozostać w oryginalnym odcieniu, a jednocześnie utrzymuje ciepło, dzięki czemu reakcja przebiega szybciej i równomierniej. Dzięki temu można pracować blisko nasady włosów, a efekt jest przewidywalny.

Klasiczne pasemka: regularna siatka, wyraźny kontrast

W przypadku klasycznych pasemek pracuje się z dość grubymi pasmami, zwykle o szerokości kilku milimetrów, które oddziela się w regularnej siatce na całej głowie. Mieszanka rozjaśniająca nakładana jest od nasady aż po końce, więc różnica kolorystyczna jest widoczna na całej długości. Efekt jest zatem graficzny i czytelny: między rozjaśnionymi a nierozjaśnionymi pasmami pozostaje wyraźna granica, a pasemka są widoczne nawet na ciemniejszych włosach.

Ostateczną intensywność można regulować głównie liczbą folii i szerokością pasma. Mniej folii z grubszymi pasmami daje wyraziste, kontrastowe pasemka; gęstsze rozmieszczenie cieńszych pasm zmiękcza ogólny efekt i rozjaśnia włosy bardziej powierzchniowo. Jeśli zależy Ci głównie na optycznej objętości, można łączyć pasemka z pasmami w ciemniejszym odcieniu.

Baby lights: cienkie pasmo, miękkie rozjaśnienie

Baby lights działają na tej samej zasadzie, ale decydującą różnicą jest szerokość pasma. Do folii trafia tylko bardzo cienka warstwa włosów – czasem dosłownie kilka kosmyków. Rozjaśnione włosy mieszają się z otaczającymi, nie powstaje ostra granica, a całość wygląda jak naturalne rozjaśnienie, jakie powstaje po lecie spędzonym na słońcu. Stąd nazwa techniki: naśladuje delikatne jasne pasma, jakie mają małe dzieci.

Za tę miękkość płaci się jednak czasem. Aby efekt był widoczny na całej głowie, fryzjerka potrzebuje znacznie więcej folii niż przy zwykłych pasemkach, a nakładanie trwa znacznie dłużej – przy dłuższych i gęstszych włosach łatwo można spędzić kilka godzin na fotelu. Z tym zazwyczaj rośnie również cena usługi. Baby lights nie są jednocześnie techniką do dużych zmian kolorystycznych: na ciemnej bazie delikatne pasma mogą się niemal zgubić, dlatego często łączy się je z inną techniką lub buduje stopniowo.

W skrócie, obie techniki różnią się w czterech punktach:

  • Szerokość pasma – przy pasemkach grubsze pasma w regularnej siatce, przy baby lights bardzo cienkie pasma.
  • Efekt końcowy – pasemka są kontrastowe i czytelne, baby lights miękkie i przenikające się.
  • Czas na fotelu – pasemka fryzjerka wykona w krótszym czasie, baby lights wymagają znacznie dłuższego nakładania.
  • Odpowiednia baza – pasemka sprawdzą się nawet na ciemnych włosach, baby lights lepiej wyglądają na jaśniejszym podkładzie.

Odrost: krótsze odstępy między wizytami

Obie techniki mają jedną wspólną cechę, która decyduje o utrzymaniu: rozjaśnienie zaczyna się od nasady. Gdy włosy rosną, pojawia się przy głowie pas oryginalnego koloru i przejście jest widoczne jako pozioma linia. Przy pasemkach jest to bardziej widoczne, ponieważ kontrast jest większy; przy baby lights linia jest delikatniejsza, ale również nie znika całkowicie. W praktyce oznacza to zazwyczaj wizytę w salonie mniej więcej co dwa do trzech miesięcy, w zależności od szybkości wzrostu włosów i intensywności rozjaśnienia.

Przy powtarzaniu pracuje się zazwyczaj tylko z częścią przy nasadzie, aby nie obciążać ponownie już rozjaśnionych długości. Mieszanka rozjaśniająca za każdym razem wpływa na strukturę włosa, a im częściej to samo miejsce jest przetwarzane, tym bardziej jest podatne na łamanie. Jeśli wiesz, że nie będziesz mogła odwiedzać salonu częściej niż dwa razy w roku, warto omówić z fryzjerką również techniki, w których rozjaśnienie nie zaczyna się bezpośrednio przy nasadzie.

Balayage i airtouch: wolna ręka i miękkie przejście

Podczas gdy praca z folią opiera się na precyzyjnie oddzielonych pasemkach, druga grupa technik używa folii tylko marginalnie lub wcale. Mieszanka rozjaśniająca nakładana jest wolną ręką i zaczyna się w pewnej odległości od nasady – czasem na wysokości oczu, innym razem dopiero od uszu w dół. Ta jedyna różnica zmienia cały efekt: zamiast regularnie powtarzających się jasnych pasemek powstaje płynne przejście od ciemniejszej góry do jaśniejszych długości.

Balayage pochodzi od francuskiego słowa oznaczającego zamiatanie i sama technika jest do niego podobna. Fryzjerka nakłada mieszankę pędzlem bezpośrednio na powierzchnię pasma, przy nasadzie bardzo delikatnie, a w kierunku końcówek coraz intensywniej. Pasmo nie jest zawijane w folię, więc mieszanka nie przesiąka przez całą jego szerokość – rozjaśnia się głównie wierzchnia warstwa, która jest widoczna podczas noszenia. Niektórzy fryzjerzy po nałożeniu podkładają pasmo folią lub papierem, aby mieszanka nie dotykała reszty włosów; z klasycznym balejażem nie ma to jednak wspólnego sposobu nakładania, chodzi tylko o ochronę sąsiednich włosów. Efekt wygląda więc tak, jakby włosy naturalnie wyblakły na słońcu, a granica między waszym kolorem a rozjaśnieniem nie jest ostrą linią, lecz miękkim pasem o długości kilku centymetrów.

Airtouch osiąga miękkie przejście inną drogą, korzystając z suszarki. Fryzjerka oddziela pasmo, unosi je i strumieniem powietrza wydmuchuje krótsze i cieńsze włosy – czyli te, które dopiero odrastają. W ręce zostaje jej tylko część oryginalnego pasma i właśnie na nią nakłada mieszankę. Rozjaśniają się więc zawsze tylko niektóre włosy, między które wplatają się te nierozjaśnione, a przejście wydaje się jeszcze delikatniejsze niż przy balayage. Ceną za to jest czas: wydmuchiwanie i nakładanie pasmo po paśmie oznacza zauważalnie dłuższe siedzenie w fotelu i zazwyczaj wyższą cenę niż przy prostszym balejażu.

Wolne techniki zazwyczaj odpowiadają tym, którzy:

  • mają naturalnie ciemniejsze włosy i chcą je rozjaśnić, nie zmieniając ich o wiele tonów;
  • nie chcą martwić się odrostami co kilka tygodni i szukają koloru, który wytrzyma dłuższe noszenie;
  • noszą włosy przynajmniej do ramion, ponieważ przejście potrzebuje długości, na której może się rozwinąć;
  • chcą podkreślić cięcie lub rozjaśnić partie wokół twarzy, nie zmieniając całkowitego koloru.

Właśnie odrost jest powodem, dla którego przy tych technikach mówi się o dłuższych odstępach między wizytami w salonie. Kiedy rozjaśnienie zaczyna się kilka centymetrów od głowy, nie powstaje na granicy widoczna linia, a jasne partie przesuwają się w dół razem z tym, jak włosy rosną. Do salonu chodzi się więc często co trzy do czterech miesięcy, podczas gdy techniki prowadzone od nasady wymagają uzupełnienia znacznie wcześniej. Nie oznacza to jednak, że w międzyczasie nic się nie dzieje – rozjaśnione długości stopniowo zmieniają ton na cieplejsze odcienie, a fryzjerka przy kolejnej wizycie zazwyczaj tylko je przetónuje, bez konieczności ponownego rozjaśniania.

Jak wybrać według długości włosów, czasu i pielęgnacji domowej

Kiedy już wiesz, jak stosować poszczególne techniki, pozostaje praktyczna decyzja – która z nich ma sens dla twoich włosów. Odpowiedź składa się z trzech elementów: długości, którą masz obecnie, czasu, który chcesz poświęcić na wizyty w salonie, oraz rutyny, którą realnie możesz wprowadzić w domu.

Długość włosów: ile przestrzeni ma przejście

Miękkie przejście potrzebuje długości. Aby ciemniejszy odrost płynnie przechodził w jaśniejsze końce, musi mieć miejsce na stopniowe rozmycie, a na krótkiej fryzurze to często tylko kilka centymetrów. Dlatego ta sama technika wygląda zupełnie inaczej na bobie i na włosach sięgających poniżej łopatek.

  • Krótka fryzura do brody i krótsza – mało przestrzeni dla swobodnego przejścia, przejście jest skrócone i łatwo może stać się bardziej załamaniem niż płynnym przejściem. Wyraźniej wygląda tu praca z cienkimi pasmami, które rozjaśniają okolice twarzy i końce.
  • Włosy do ramion – strefa przejściowa jest już wystarczająco długa, aby można było ją rozegrać, ale efekt bywa bardziej kontrastowy.
  • Długość poniżej łopatek – najwięcej przestrzeni dla płynnego przelewania się odcieni. Na tej długości najlepiej wypadają swobodne techniki, ponieważ światło ma gdzie spływać od połowy długości do końcówek.

Czas w salonie kontra czas między wizytami

Warto tutaj uwzględnić dwa różne czasy, które zazwyczaj są ze sobą sprzeczne. Techniki z bardzo cienkimi pasmami i airtouch wymagają dłuższego siedzenia, ponieważ oddzielanie i przygotowanie pasm trwa. Jednak odrost nie kończy się ostrą linią, więc odstęp między wizytami bywa dłuższy.

Z kolei rozjaśnianie, które zaczyna się tuż przy korzeniach, nakłada się szybciej, ale odrost jest widoczny wcześniej i korektę trzeba planować regularniej. Konkretne odstępy najlepiej określi fryzjer w zależności od tego, jak szybko rosną twoje włosy i jak duża jest różnica między naturalnym kolorem a docelowym odcieniem. Jeśli wiesz, że do salonu dotrzesz tylko kilka razy w roku, warto to powiedzieć już na początku konsultacji.

Pielęgnacja domowa: co rozjaśnione włosy potrzebują dodatkowo

Rozjaśnione włosy potrzebują innej rutyny niż włosy niebarwione. Zmiana struktury wpływa zarówno na odcień, jak i na to, jak włos zachowuje się podczas rozczesywania i suszenia. Pielęgnacja domowa zazwyczaj składa się z trzech warstw.

  • Szampon i maska z fioletowym pigmentem – działają przeciwko żółtym tonom, które z czasem pojawiają się w jasnych długościach. Zazwyczaj stosuje się je tylko od czasu do czasu, nie przy każdym myciu, aby odcień nie stał się chłodniejszy, niż byś chciała.
  • Odżywcza maska lub olejek na końcówki – przywracają długościom miękkość i ułatwiają rozczesywanie. Maska nakładana jest po umyciu na długości i końce, olejek stosuje się oszczędnie, inaczej obciąży włosy.
  • Ochrona termiczna – stosowana przed każdym suszeniem i prostowaniem. To łatwy nawyk, dzięki któremu efekt z salonu utrzymasz dłużej w dobrej kondycji.

Kiedy zestawisz te trzy perspektywy, decyzja staje się znacznie prostsza. Krótsze włosy i chęć regularnego chodzenia do salonu prowadzą do precyzyjniejszych technik pod folią, dłuższe włosy i dążenie do dłuższych odstępów do malowania wolną ręką. Pielęgnacja domowa jest w obu wariantach podobna, różni się głównie tym, jak często będziesz tłumić ciepłe tony przy korzeniach.

W ofercie Brasty znajdziesz całe profesjonalne linie do tej pielęgnacji, więc nie musisz kompletować rutyny z czterech różnych sklepów. Szampony i maski dla chłodnych blond odcieni, odżywcze maski, olejki na końcówki oraz produkty z ochroną termiczną oferują między innymi marki Wella Professionals, Schwarzkopf Professional, Kemon i L'Oréal Professionnel. Warto wybierać według tego, czego twoje włosy potrzebują najbardziej – utrzymania koloru w odcieniu czy odżywienia długości.