Baza pod makijaż: do czego służy i kiedy jej potrzebujesz

  • MAGAZYN
  • Baza pod makijaż: do czego służy i kiedy jej potrzebujesz

Baza pod makijaż: do czego służy i kiedy jej potrzebujesz

Przewodnik dla początkujących, którzy słyszeli o bazie pod makijaż, ale nie są pewni, czy jest naprawdę potrzebna w ich rutynie. Wyjaśnimy, co baza faktycznie robi w makijażu i w jakich sytuacjach można ją bez obaw pominąć.

Podkład: krok, który wiele początkujących pomija

Poranne makijażowanie większość z nas ma już w stałym rytmie. Oczyszczasz skórę, pozwalasz wchłonąć się kremowi nawilżającemu, a potem sięgasz po podkład lub krem BB. Między tymi dwoma krokami znajduje się jednak jeszcze jeden produkt, który w poradnikach makijażowych pojawia się wciąż na nowo, a mimo to wiele czytelniczek nie ma o nim jasnego pojęcia — podkład. Może masz go w szufladzie od zeszłych świąt i nadal nie wiesz, kiedy go użyć. Może słyszałaś o nim w perfumerii lub od koleżanki, która maluje się sprawniej niż ty, i od tego czasu w twojej głowie pozostaje jedno pytanie: czy podkład jest naprawdę potrzebny, czy to tylko dodatek, który można pominąć bez konsekwencji?

Odpowiedź nie jest ani jednoznacznie tak, ani jednoznacznie nie — i to właściwie dobra wiadomość, bo oznacza, że można zdecydować w zależności od twojej konkretnej sytuacji. Podkład to osobna kategoria kosmetyków kolorowych o dość wąsko określonej funkcji: przygotowuje powierzchnię skóry na to, co zostanie na nią nałożone później. To nie jest krem nawilżający. Nie zastąpi pielęgnacji skóry, nawet jeśli zawiera składniki nawilżające. I to nie jest też podkład — sam nie kryje skóry i nie wyrównuje jej kolorytu tak, jak to robi podkład tonujący. Kiedy użyjesz go zamiast jednego z nich, wynik cię rozczaruje, ponieważ wybrałaś narzędzie do zupełnie innej pracy.

To właśnie z tej zamiany wynika większość niejasności. Podkład sprzedawany jest w podobnych tubkach jak kremy, nakłada się go podobnym ruchem i na skórze jest po wyschnięciu niemal niewidoczny. Łatwo więc sprawia wrażenie zbędnego kroku, który tylko wydłuża poranek o kolejne dwie minuty. Tymczasem celuje w dość konkretne problemy: makijaż, który w ciągu dnia zbiera się w zmarszczkach wokół oczu, błyszczenie na czole po kilku godzinach w biurze, czy rozszerzone pory, które stają się widoczne, gdy nałożysz na nie płynny podkład.

Niezależnie od tego, czy malujesz się codziennie przed wyjściem do pracy, czy tylko kilka razy w roku na wesele, uroczystość i firmowy wieczorek, odpowiedź na pytanie „czy potrzebuję podkładu?” będzie w każdym z tych przypadków inna. Spróbuj na razie zgadnąć, do której grupy się zaliczasz:

  • Malujesz się codziennie i chciałabyś, aby makijaż wytrzymał od rana do popołudnia bez poprawek.
  • Malujesz się okazjonalnie, ale za to dokładniej — i przede wszystkim chcesz mieć pewność, że makijaż wytrzyma cały długi dzień i przetrwa nawet fotografowanie.
  • Masz konkretne problemy ze skórą, które utrudniają ci makijaż: tłustość w strefie T, suchość i łuszczenie, bardziej widoczne pory lub zaczerwienienia.

Rola odgrywa również typ skóry i sezon. Co pomoże tłustej skórze w letnim upale, może suchą skórę w przegrzanym pomieszczeniu wysuszyć jeszcze bardziej. I oczywiście zależy to od tego, ile warstw faktycznie nakładasz na skórę: przy lekkim kremie tonującym i tuszu do rzęs podkład sprawdzi się inaczej niż przy pełniejszym makijażu z korektorem, różem i pudrem utrwalającym.

Dlatego dalej w tekście przejdziemy przez to, co podkład fizycznie robi na skórze i dlaczego jego efektu nie można zastąpić zwykłym nawilżeniem, jakie typy podkładów są u nas sprzedawane i dla kogo który się nadaje, a na koniec konkretne sytuacje, kiedy warto go nałożyć — i kiedy można go bez obaw pominąć. Celem nie jest dodanie ci do rutyny kolejnego obowiązku, ale dostarczenie ci wystarczającej ilości informacji, abyś mogła sama zdecydować i nie kupowała produktu, który w twojej kosmetyczce tylko zajmuje miejsce.

Co baza w makijażu fizycznie robi

Najprostszy sposób, aby zrozumieć funkcję bazy pod makijaż, to postrzegać ją jako warstwę pośrednią. Skóra nie jest bowiem gładką powierzchnią: ma delikatne linie, pory o różnej wielkości, miejsca, które szybciej wchłaniają wilgoć, oraz miejsca, gdzie gromadzi się sebum. Gdy nałożysz makijaż bezpośrednio na skórę, odwzorowuje on cały ten relief i na każdym centymetrze twarzy zachowuje się nieco inaczej. Baza umieszcza między skórą a makijażem cienką warstwę, która te różnice zmniejsza, dzięki czemu kolorowa część makijażu ma bardziej jednolite podłoże.

Producenci w tej kategorii zazwyczaj opisują trzy efekty. Warto wiedzieć, jak są one rozumiane, ponieważ między słowem „wygładzenie” w opisie produktu a jego potocznym znaczeniem jest różnica.

  • Optyczne wygładzenie nierówności. Baza nie usuwa rozszerzonych porów ani drobnych linii. Wypełnia je i łagodzi ich krawędzie, aby światło nie załamywało się na nich tak ostro. Efekt jest więc wizualny, a nie strukturalny: nierówność pozostaje na miejscu, tylko jest mniej widoczna na pierwszy rzut oka.
  • Ujednolicenie podłoża dla kolorowej części. Suche i tłuste miejsca przyjmują makijaż z różną szybkością i intensywnością. Dlatego zdarza się, że ten sam odcień wygląda na nosie ciemniej niż na kościach policzkowych. Baza wyrównuje różnice w chłonności, a makijaż rozprowadza się płynniej, zazwyczaj przy mniejszej ilości produktu.
  • Lepsza przyczepność, a tym samym trwałość. Makijaż lepiej trzyma się na warstwie bazy niż na skórze, która w ciągu dnia pracuje z własnym sebum i potem. Makijaż pozostaje dłużej tam, gdzie go nałożyłeś, i mniej zbiera się w liniach czy załamaniach przy nosie. Nie chodzi o gwarancję całodniowej niezmienności, raczej o to, że pierwsze oznaki osiadania pojawią się później.

Wszystkie trzy efekty mają jedną wspólną cechę: baza nie pracuje z kolorem ani kryciem. Niedoskonałości maskuje makijaż lub korektor, baza jedynie przygotowuje dla nich powierzchnię. Jeśli oczekujesz, że sama wyrówna ton skóry, wynik cię rozczaruje.

Baza vs krem nawilżający

To chyba najczęstsze źródło niepewności, a jednak różnica jest dość jasna, gdy zadasz sobie pytanie, do kogo skierowany jest dany produkt. Krem nawilżający pracuje ze skórą — dostarcza jej wilgoci, pomaga utrzymać komfort i jest częścią pielęgnacji niezależnie od tego, czy się tego dnia malujesz. Baza pracuje głównie z tym, co przychodzi po niej — to krok w makijażu, który przygotowuje powierzchnię pod makijaż.

Z tego wynika również praktyczny skutek. Krem pasuje do rutyny zawsze, baza ma sens w dniach, kiedy faktycznie nakładasz makijaż. Nie można ich zamienić również odwrotnie: krem co prawda nawilża skórę, ale nie tworzy warstwy, na której makijaż lepiej się trzyma, a niektóre bogatsze kremy wręcz pogarszają przyczepność. Dlatego w kolejności kroków krem nakłada się pierwszy, pozwala się mu chwilę wchłonąć, a baza przychodzi dopiero na niego.

Oczywiście istnieją produkty graniczne, które łączą obie role, a bazy nawilżające są dobrym przykładem. Nawet w ich przypadku głównym celem pozostaje przygotowanie podłoża, podczas gdy pielęgnacja jest bonusem. Jeśli twoja skóra ma konkretne potrzeby, rozwiązuj je kremem lub serum, a bazę traktuj jako narzędzie do makijażu, a nie jako pielęgnację w przebraniu.

Rodzaje baz pod makijaż i do jakiej cery pasują

Baza pod makijaż to nie jest jedna uniwersalna rzecz. Na półce obok siebie znajdziesz produkty, które wyglądają podobnie, ale rozwiązują zupełnie inne problemy — jedna matuje, druga nawilża, trzecia wygładza powierzchnię skóry, a czwarta koryguje koloryt. Dobrym sposobem na wybór jest kierowanie się tym, co najczęściej nie wychodzi w Twoim makijażu.

Baza matująca — dla skóry, która błyszczy się w ciągu dnia

Bazy matujące mają zazwyczaj lekką, aksamitną, pudrową konsystencję i ich zadaniem jest kontrolowanie wydzielania sebum na powierzchni skóry. Docenią je przede wszystkim osoby z cerą mieszaną i tłustą, u których błyszczenie pojawia się typowo w tzw. strefie T — na czole, nosie i brodzie.

Kiedy warto jej unikać: jeśli masz suchą skórę lub pojawiają się u Ciebie łuszczące się miejsca, silnie matująca baza może pogorszyć efekt. Makijaż łatwiej się na niej wysusza, wchodzi w drobne linie i podkreśla suche miejsca. Jeśli Twoja skóra jest sucha tylko miejscami, można stosować bazę matującą miejscowo — nakładasz ją tylko na strefę T, a resztę twarzy pozostawiasz bez niej.

Baza nawilżająca i rozświetlająca — dla suchej i zmęczonej skóry

Te bazy mają kremową lub żelową konsystencję i przed makijażem raczej nawilżają skórę niż wysuszają. Warianty rozświetlające dodatkowo zawierają bardzo delikatne cząsteczki odbijające światło, dzięki czemu skóra wygląda na bardziej wypoczętą.

Odpowiadają suchej, odwodnionej i dojrzałej skórze. Przy bardzo tłustej skórze dodana wilgoć lub silniejszy blask mogą skrócić trwałość makijażu i zwiększyć niepożądany połysk. Rozwiązaniem bywa kombinacja: bazę rozświetlającą nakładasz tylko na kości policzkowe, a matującą na środek twarzy.

Baza wygładzająca — na pory i nierówną teksturę

Bazy wygładzające skupiają się na powierzchni skóry. Ich konsystencja jest zazwyczaj silikonowa, jedwabista aż woskowata i optycznie wyrównuje rozszerzone pory, drobne zmarszczki lub nierówności po trądziku. Makijaż nie wchodzi w pory i nie podkreśla ich.

Pasują do skóry z widocznymi porami, zazwyczaj mieszanej aż tłustej, i wszędzie tam, gdzie chcesz uzyskać gładszą powierzchnię pod kryjący makijaż. Jeśli masz gładką skórę bez wyraźniejszych nierówności, korzyść będzie minimalna, a baza tylko doda Ci jedną warstwę.

Baza korygująca kolor — na zaczerwienienia i nierówny koloryt

Bazy korygujące kolor działają na zasadzie kolorów uzupełniających. Zielone odcienie tłumią zaczerwienienia, na przykład przy wrażliwej skórze lub drobnych stanach zapalnych. Fioletowe i lawendowe odcienie łagodzą żółtawy lub szarawy podton, morelowe i łososiowe rozjaśniają ciemniejsze okolice oczu. Nakłada się je cienką warstwą i często tylko miejscowo, nie na całą twarz.

Kluczem jest umiar: im więcej bazy korygującej nałożysz, tym większe ryzyko, że kolor będzie prześwitywał przez makijaż. Jeśli Twój koloryt skóry jest wyrównany, ten typ bazy nie będzie Ci potrzebny.

Formaty, które się z bazami pokrywają

Krok przed makijażem nie zawsze jest wyraźnie oddzielony i niektóre produkty pełnią kilka ról jednocześnie. Najczęściej mylone z bazami są dwa:

  • Kremy BB i CC — łączą lekką pielęgnację z niskim kryciem. Kremy BB działają bardziej jak krem tonujący, kremy CC skupiają się na wyrównaniu kolorytu. Używa się ich zamiast makijażu, nie pod niego, i do bardzo lekkiego makijażu mogą zastąpić bazę.
  • Pudry utrwalające — stosowane są po nałożeniu makijażu i mają utrzymać efekt na miejscu. Z bazami matującymi częściowo się pokrywają w efekcie, ale ich nie zastąpią: baza przygotowuje podkład, puder zamyka gotowy makijaż.

Jeśli nie jesteś pewna, do której grupy należysz, kieruj się tym, co najczęściej przeszkadza Ci w makijażu — błyszczenie, suche miejsca, widoczne pory czy nierówny koloryt. Na tej podstawie wybierzesz typ bazy, od którego warto zacząć.

Kiedy baza jest naprawdę przydatna, a kiedy można ją pominąć

Podkład pod makijaż nie jest krokiem, który musisz wykonywać każdego dnia. To narzędzie na konkretne sytuacje — czasami oszczędzi ci dwie poprawki makijażu w ciągu dnia, innym razem to tylko zbędna warstwa i minuta czasu, którą wolałabyś poświęcić na kawę. Warto decydować się na bazę w zależności od tego, czego oczekujesz od makijażu danego dnia, a nie według liczby kroków w „poprawnym” procesie.

Sytuacje, kiedy baza ma sens

Wspólnym mianownikiem poniższych okazji jest długość i obciążenie. Zawsze, gdy makijaż ma wytrzymać znacznie dłużej niż kilka godzin lub stawić czoła ciepłu, ruchowi i aparatowi, dodatkowy krok daje zauważalny efekt:

  • Długi dzień pracy. Rano o ósmej, wieczorem spotkanie lub kolacja. Bez bazy makijaż po dziesięciu godzinach często zaczyna znikać z partii, gdzie skóra najbardziej się porusza — z okolic nosa, z brody, z czoła.
  • Ślub, uroczystość, promocja. Całodniowe wydarzenia z emocjami, uściskami i zwykle z ciepłem przepełnionej sali. Tutaj baza przyda się nawet tym, którzy na co dzień jej nie używają.
  • Gorąca letnia pogoda. W wyższych temperaturach skóra bardziej się poci i przetłuszcza, a makijaż ma tendencję do przesuwania się. Matowa baza w taki dzień przedłuży czas, przez który makijaż wygląda tak, jak go rano nałożyłaś.
  • Fotografowanie i wideo. Obiektyw i ostre światło uwydatniają nierówności i drobne złuszczające się krawędzie makijażu. Wygładzony podkład na zdjęciu wygląda lepiej niż w lustrze.
  • Skóra, na której makijaż długo się nie trzyma. Jeśli makijaż znika codziennie bez względu na pogodę, baza jest bardziej logicznym rozwiązaniem niż nakładanie większej ilości makijażu.

Kiedy baza to krok dodatkowy

Równie ważne jest wiedzieć, kiedy można ją pominąć bez uszczerbku dla efektu:

  • Szybki dzienny makijaż z lekkim kryciem. Kiedy sięgasz po krem tonujący lub lekki makijaż i nie chcesz pełnego krycia, baza zazwyczaj nie ma co poprawiać.
  • Tylko korektor i tusz do rzęs. Przy punktowym kryciu na małej powierzchni trwałość zapewnia sam korektor, a nie pełnopowierzchniowy podkład.
  • Dni w domu. Bez makijażu lub z minimalnym makijażem nie ma co utrwalać ani wygładzać.
  • Skóra, której wystarcza krem nawilżający. Jeśli makijaż trzyma się cały dzień i równomiernie rozprowadza się na zwykłej pielęgnacji, dodanie kolejnego produktu nic nie zmieni.

Więcej warstw nie oznacza automatycznie lepszego efektu

To punkt, który warto zapamiętać. Nakładanie zbyt wielu produktów na siebie może w przypadku niektórych typów skóry spowodować dokładnie to, czego chciałaś uniknąć — makijaż zacznie się kruszyć, tworzyć grudki lub osadzać się w drobnych liniach. Krytycznych jest zazwyczaj więcej czynników: niespójny skład pielęgnacji i bazy, niedostatecznie wyschnięty krem pod bazą i zbyt duża ilość produktu.

Praktyczne podejście: dodawaj kroki pojedynczo i obserwuj efekt po pięciu do sześciu godzinach, a nie zaraz po nałożeniu. Jeśli makijaż z bazą trzyma się gorzej niż bez niej, to nie jest wina twojej skóry — po prostu konkretna kombinacja produktów się nie sprawdziła i warto spróbować innego rodzaju bazy lub pominąć ją przy lżejszym makijażu.

Jak prawidłowo nałożyć bazę i co wybrać na początek

Nałożenie bazy pod makijaż zajmuje mniej niż minutę, ale to właśnie ta minuta decyduje o różnicy między makijażem, który się utrzymuje, a tym, który do obiadu zbiera się w zmarszczkach. Opiszemy krok po kroku, aby niczego nie przeoczyć.

  1. Oczyść skórę. Na resztki wczorajszego makijażu ani na tłustą skórę baza nie przylgnie tak, jak powinna. Rano wystarczy delikatne mycie żelowe lub piankowe oraz osuszenie ręcznikiem.
  2. Nałóż krem nawilżający. Baza nie zastępuje pielęgnacji, działa na niej. Skóra, która jest z zewnątrz wysuszona, łuszczy się pod makijażem niezależnie od użytej bazy.
  3. Pozwól kremowi chwilę wyschnąć. To krok, który najczęściej się pomija. Dwie do trzech minut to minimum, pięć jest bardziej komfortowe. W międzyczasie można umyć zęby lub przygotować pędzle.
  4. Weź naprawdę małą ilość. Na całą twarz wystarczy ilość wielkości groszku, w przypadku gęstszych baz wygładzających nawet mniej. Rozetrzyj ją najpierw na końcach palców, aby się ogrzała.
  5. Stosuj celowo tam, gdzie to potrzebne. U większości osób to nie cała twarz. Najczęściej chodzi o strefę nosa, czoła i brody, ewentualnie o obszar pod oczami, gdzie makijaż lubi się gromadzić. Rozetrzyj delikatnymi ruchami od środka twarzy, palcami lub wilgotną gąbką.
  6. Poczekaj chwilę, a dopiero potem nałóż makijaż. Baza potrzebuje kilkudziesięciu sekund, aby osadzić się na skórze. Jeśli dotkniesz jej od razu, zmieszasz obie warstwy i efekt zniknie.

Trzy błędy, których należy unikać

  • Zbyt duża ilość. Najczęstszy błąd. Baza to nie krem nawilżający, nie trzeba jej wmasowywać w całą twarz. Gruba warstwa się ślizga, makijaż na niej nie trzyma się i w ciągu dnia zaczyna się rolować.
  • Nałożenie na niewyschnięty krem. Kiedy baza spotyka się z wilgotną warstwą pielęgnacji, obie się rozpuszczają. Skóra wygląda wtedy bardziej na błyszczącą niż wygładzoną, a trwałość makijażu się nie zwiększa.
  • Kombinacja niekompatybilnych tekstur. Silikonowa baza i makijaż na bazie wody (lub odwrotnie) czasami się nie lubią i na skórze tworzą małe grudki. Jeśli makijaż po nałożeniu bazy się roluje, to nie jest błąd w technice, ale kwestia wyboru pary. Wypróbuj kombinację najpierw na małym fragmencie twarzy, zanim wyjdziesz z nią do pracy.

Co kupić jako pierwszą bazę

Na początek nie potrzebujesz kolekcji. Wystarczy jedna uniwersalna baza, która odpowiada typowi twojej skóry — matująca, jeśli twarz w ciągu dnia się błyszczy, nawilżająca lub rozświetlająca, jeśli skóra jest raczej sucha i pozbawiona energii.

W kategorii baz pod makijaż i podkładów na Brasty znajdziesz coś w obu przedziałach cenowych. Wśród dostępniejszych i łatwo dostępnych opcji znajdziesz Dermacol, Maybelline i Max Factor — solidny punkt wyjścia, przy którym nie musisz żałować ewentualnego błędu w wyborze tekstury. Jeśli chcesz iść o krok wyżej, sięgnij po L'Oréal Paris lub Artdeco, gdzie tekstury są bardziej dopracowane, a oferta odcieni szersza. Do aplikacji nadaje się gąbka lub płaski pędzel; z akcesoriów dobrze sprawdzają się Real Techniques, których gąbki i zestawy pędzli należą u nas do najbardziej pożądanych.

A jeśli nawet po przeczytaniu nie jesteś pewien, spróbuj podejść do tego odwrotnie: zacznij od tego, co w makijażu najbardziej ci przeszkadzało. Szybko znikający makijaż, widoczne pory, czy przeciwnie, matowa i szara skóra? Odpowiedź wskaże ci typ bazy szybciej niż jakakolwiek lista produktów.